Nina jest dzieckiem bardzo ruchliwym, nie potrafi usiedzieć ułamka sekundy na miejscu, wierci się i kręci, wiecznie ją nosi, idąc obok za rękę musi skakać, a kiedy wieczorem czytamy bajkę, okręca się wokół osi z 15 razy.
Z tego względu rzadko ubieram ją w dżinsy, wydaje mi się, że jest to rodzaj garderoby, który krępuje jej ruchy, przy siedzeniu wgniata się w brzuszek, i niejednokrotnie ogranicza ruchomość kolan..
W mojej własnej garderobie także nie brakuje legginsów, więc skoro ja się czuje w nich rewelacyjnie, to dziecko kocha je jeszcze bardziej!
Wybór legginsów jest ogromny. W Niny szafie nie brakuje dzianinowych (ten rodzaj kocham najbardziej), bawełnianych. gładkich, w zwierzątka, w paski, z marszczonymi nogawkami. Ocieplanych.
zdjęcia Zara, H&M i KappAhl
(miałam przyjemność dotknąć tych ostatnich, co za jakość! nie do opisania..)
Jest jeszcze jedna marka, którą kocham za jakość, ale do której Nina jest jeszcze za mała, mianowicie Calzedonia. Z niecierpliwością czekam kiedy urosną jej nóżki na tyle, żeby legginsy wyglądały na niej efektownie.