poniedziałek, 23 września 2019

Babie Lato

Bardzo lubię ten moment przejścia między słonecznym i upalnym sierpniem a szarym i deszczowym listopadem. Moment, kiedy sandały już schowane ale jeszcze nie rozglądam się za puchówkami dla dzieciaków. To czas, kiedy w pełni możemy cieszyć oko wciąż pięknymi (ale już chłodnymi) zachodami słońca. Po dniach, kiedy wystarczyło zarzucić szybko na siebie sukienkę (lub szorty i koszulkę), teraz dokładamy więcej warstw, mieszając faktury, kolory, wełnę z dresówką. A to cieszy me oko w równym stopniu co te zachody słońca :)

Dziś w roli głównej mój syn, który ma na sobie:
- marynarka Reserved
- czapka Vans
- dżinsy i bluza Zara
- buty jeszcze po Nince :)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

będę wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz :)

Bajka Pana Kleksa