Archiwum

niedziela, 8 lipca 2018

Chmurrra burrra - i muzyka (garrrażowa ;) gra

Mam ostatnio jakiś zwis - twórczy i w ogóle... wszystko wydaje mi się że już było, każdy ciuch, zabawka, książka... Dane ujęcie... Marki które kiedyś były rarytasem, ich zimowe kolekcje, które w środku lata, w mgnieniu oka znikały zanim zdążyłeś dojść do płatności...

Aż tu nagle na rynek wchodzi ona, Chmurrra burrra. Przy pierwszym rzucie oka zaintrygowała mnie ta ilość "r" 😉 niech Was nie zwiedzie prostota tych ubranek! W tym właśnie leży cała siła, dzieciaki nie lubią jak ich coś uwiera, gniecie, instynktownie wybierają z szafy to, w czym czują się dobrze i komfortowo. one są cały czas w ruchu - ma więc być wygodnie! I dlatego ubranie ma się dostosować do dzieciaków, nie na odwrót.

Co dla mnie jest równie ważne to to, że ubranka są szyte w Polsce ( wielkie brawa za to, Dziewczyny!) z certyfikowanej bawełny (fajna, mięsista i treściwa, nie takie beleco, co to się pruje przy pierwszym przeciągnięciu przez głowę).

Marka stworzona przez dwie Mamy, których drogi spotkały się w wydawnictwie, gdzie obie przepracowały kilka dobrych lat.





najpierw jedna noga...


a później szybko na drugą przeskakujesz.. rozumiesz?












 tu się tworzy muzyka.. garażowa :)


 Mamo... pomocy!



Co jest jeszcze fajne w tych ubrankach to to, że kolekcja ilustrowana jest przez Aleksandrę Cieślak. Na pewno kojarzycie "co wypanda a co nie wypanda 🐼" (Nina do dziś cytuje: nie leży w dobrym tonie puszczanie bąków w salonie🙈) "książkę do zrobienia" czy "od 1 do 10". To właśnie wszystko ilustrowane było przez Olę 😊 dodatkowo można zaopatrzyć się w książkę skierowana dla dzieciaków w przedziale 2-4 lat. Aha, ważne jest to, że każdą kolejną kolekcję ilustrować będzie inny polski dziecięcy ilustrator 😉 
















Ubranka i książkę nabędziecie tutaj










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

będę wdzięczna za każdy pozostawiony komentarz :)

walking in my shoes